Kurdowie, Kurdystan, kurdyjskie centrum informacji kurd pl

Menu

Member Login

Username
Password

Don't have an account yet? You can create one. As a registered user you have some advantages like a theme manager, comments configuration and posting comments with your name, depending upon this site's configuration and options.

Nikt nie rozumie perskich kotów - recenzja filmu

19/01/2010 Marta Minakowska

Chyba nie sposób nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że Bahman Ghobadi jest najbardziej znanym na świecie reżyserem kurdyjskiego pochodzenia. Często to właśnie trudne losy Kurdów, a także ich wyjątkowa kultura są głównymi tematami jego filmów. Na tym tle Nikt nie rozumie perskich kotów bardzo różni się od dotychczasowego dorobku Ghobadiego. Film opowiada bowiem o muzycznej scenie undergroundowej Iranu.

 

 



Być może Nikt nie rozumie perskich kotów jest tak nietypowy w treści dlatego, że powstał właściwie przypadkiem, na skutek depresji i zrezygnowania reżysera. W pewnym momencie swojego życia miał on pomysł zostania wokalistą. Tak wniknął w środowisko nieakceptowanych przez władze Iranu muzyków.

Głównym wątkiem filmu są zmagania pary młodych bohaterów, Negar i Ashkana, którzy chcą dać koncert zagranicą. By tego dokonać, muszą skompletować zespół, znaleźć miejsce do prób, dopracować linie melodyczne i teksty, a także załatwić sobie papiery, umożliwiające wyjazd.

Wraz z mężczyzną, który ma tak zwane kontakty (taki wesoły passepartout), przemierzają zatem miasto, spotykając się z różnymi młodymi ludźmi podobnymi do siebie - okazuje się, że muzyka, która oficjalnie ma w Iranie nie istnieć, jest w gruncie rzeczy całkiem popularna. Nieważne, że za swoje silnie zaangażowane politycznie teksty autorzy trafiają ciągle do więzień, a ich głośne próby nie spotykają się ze zrozumieniem ze strony sąsiadów.

Równie ciekawą i  niesztampową postacią jest także starszy człowiek, który specjalizuje się w wyrabianiu ludziom na lewo paszportów i wiz (jak tego dokonuje, nie sposób zgadnąć).

Poprzez poszukiwania bohaterów, widz prowadzony jest do irańskich piwnic, na strychy, słucha irańskiej muzyki w niczym nie przypominającej popularnego i u nas Arasha.

Całe to kombinowanie przypomina mi trochę opowieści rodziców o PRLu - paszport jest dla wielu nieosiągalnym szczytem marzeń, a to, co oficjalnie nie istnieje, po odrobinę dłuższym poszukiwaniu można znaleźć za każdym rogiem. Ghobadi stawia w tym filmie ważne pytania: o sens cenzury, o krępowanie możliwości wyrażenia siebie, swojego buntu i o tragediach, do jakich to prowadzi. Z drugiej zaś strony sygnalizuje mobilizującą do działania właściwość stawiania ograniczeń. W końcu wskazuje także na oczyszczającą siłę muzyki.

Frustracje młodych Irańczyków pokazane w filmie, obecnie obserwować można także w transmitowanych w telewizji relacjach z kolejnych buntów studentów wobec panującej władzy. Po obejrzeniu Nikt nie rozumie perskich kotów, można postawić sobie pytanie: czy irańska młodzież po latach męczącego skrępowania nie dokona na naszych oczach przewrotu?


Nikt nie rozumie perskich kotów

Iran, 2009, 106 min

reż. Bahman Ghobadi

| Strona główna | Aktualności | Forum | Szukaj | O nas |Kontakt|

Kanal RSS serwisu KURD.PL